Moje wpisy wędkarskie

Bezpieczeństwo na łodzi

Bezpieczeństwo na łodzi

Przeglądając posty na naszym Forum w dziale Porady, natknąłem się na posta z dnia 25.08.2009 pod tytułem „Jeszcze raz o łodziach i pontonach” kolegi Kazika. Jak się okazało, nadal poważnym problemem jest wyposażenie łodzi i pontonu w środki bezpieczeństwa. W kolejnej odpowiedzi, natknąłem się na odpowiedź kolegi Przemo 34, który rzuca h…

czytaj więcej »

Dekalog stary ale współczesny

Dekalog stary ale współczesny

Dekalog wędkarski, stary ale……wspólczesnyPrzeglądając literaturę wędkarską, trafiłem na „Wędkarski dekalog” napisany przez dr Stefana Olszewskiego w latach 20 ubiegłego stulecia. Czytając go, dochodzi się do wniosku ,że dążenia ludzi w kierunku ochrony środowiska , kreowania pewnych zachowań i doskonalenia siebie nie zmieni…

czytaj więcej »

Węgorz - wspomnienie

Węgorz - wspomnienie

Jechałem kiedyś pociągiem, nie pamiętam już na jakiej trasie – nie ma to żadnego znaczenia, siedziałem w przedziale z dwoma nobliwymi osobnikami w bardzo poważnym wieku i z bardzo poważnymi wyrazami twarzy. Panowie rozmawiali ze sobą bardzo dostojnie: „szanowny pan” gonił „miłego pana” aż się w głowie kręciło. Zwróciłe…

czytaj więcej »

Refleksje

Refleksje

Czasem nachodzi mnie nostalgia. Przypominam sobie jak będąc dzieckiem, podbierałem mamie słoik i leciałem nad Wisłę nazbierać robaków. Wtedy to stawiałem tatę przed faktem dokonanym i szliśmy na ryby. Nad Wisłę oczywiście. Efekty były różne: czasem kilka płotek, czasem same ukleje a zdarzał się piękny kleń lub brzana. Nasze wyposażenie było więcej …

czytaj więcej »

Łódź wędkarska

Łódź wędkarska

Nadszedł ten czas, aby przyjrzeć się naszemu pływającemu sprzętowi. Wyciągnąłem moją Balbinę (Wodnik 410) z garażu i zacząłem od opróżniania bakisty. Najpierw wyjąłem pudełka z błystkami, gumisiami i innymi paprochami. Potem zapasowe dulki do wioseł, dwie puszki kukurydzy, linka itp. Pierwszą porządkową rzeczą było umycie łodzi szamponem do samocho…

czytaj więcej »

Szczupły

Szczupły

Razu pewnego na weekend majowy wybrałem się z małżonką na ryby, na stare wypróbowane miejsce. Po radosnym przywitaniu się z dzierżawcą, poklepaniu się po plecach (zrobieniu misia), „kupę czasu, postarzałeś się itp.” , rozbijamy namiot, woduję łódź a żona robi kawę. Następnie przygotowuję sprzęt na poranne wypłynięcie, kompletuje żywcó…

czytaj więcej »